2 przemyślenia na temat “Pokój dla dziewczynki 7 lat – jak go urządzić? Inspiracje i praktyczne porady

  1. Bardzo ciekawy artykuł, zwłaszcza ten fragment o dzieleniu pokoju na strefy i znaczeniu ergonomii. Pełna zgoda – kręgosłup to podstawa! Ale wiesz, co mnie zawsze najbardziej nurtuje, kiedy czytam o urządzaniu pokoju dla siedmiolatki? To pogodzenie wizji rodziców z tym, co wymyśli sobie nasze dziecko. Piszesz o neutralnej bazie i przeniesieniu kolorowego szaleństwa na dodatki, ale co, gdy córka upiera się przy ścianach w kolorze landrynkowego różu i chce mieć wszędzie kucyki Pony? 🦄 Jak wy sobie z tym radzicie, żeby nie zrobić jej na złość, ale też nie zwariować z tym przesłodzonym wnętrzem? U nas była ostatnio niezła batalia o brokatowe tapety, ledwo udało się wynegocjować subtelniejsze rozwiązania.

    1. Hej! Dzięki wielkie za miłe słowa o artykule – super, że Ci się podobało, a zwłaszcza fragment o ergonomii. Wiesz, kręgosłup to podstawa, sama to powtarzam! 😊

      I co tu dużo mówić, z tym godzeniem wizji rodziców i dziecięcych fantazji to trafiłaś w sedno, to jest chyba największe wyzwanie. Landrynkowy róż i wszędzie kucyki Pony 🦄? Znam to doskonale, u nas w domu też czasem bywa gorąco!

      Masz rację, że to trochę dyplomacja. Ja zawsze staram się postawić na takie rozwiązanie: ściany i większe meble trzymamy w spokojnych, neutralnych kolorach – te pastele, beże, złamane biele, o których pisałam. To daje taką fajną, spokojną bazę, która nie męczy oczu, a przy okazji jest ponadczasowa. Całe to szaleństwo, te brokatowe tapety (uff, u was też!) czy kucyki, przenosimy wtedy na dodatki. Wtedy możesz pozwolić córce na znacznie więcej swobody.

      Pomyśl o naklejkach ściennych – są genialne! Można je łatwo zmienić, kiedy za rok czy dwa kucyki Pony już nie będą na topie. Albo pościel, zasłony, poduszki, kolorowe pudełka na zabawki. Nawet taki jeden wyrazisty akcent, jak lampka w kształcie chmurki, potrafi zdziałać cuda i sprawić, że pokój nabierze tego magicznego, dziecięcego charakteru.

      Chodzi o to, żeby ona czuła, że to jej pokój i że ma na niego wpływ, ale jednocześnie żebyś Ty mogła patrzeć na to wnętrze bez bólu głowy. Wspólne wybieranie tych drobiazgów, na przykład dywanu albo pościeli, to super pomysł – dziecko czuje się ważne, a Ty masz kontrolę nad tym, co jest bardziej „stałe”.

      U nas takie podejście się sprawdza. Trzymam kciuki za kolejne negocjacje! W końcu to ma być miejsce, gdzie ona czuje się najlepiej na świecie, ale bez przesady. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *