Pamiętnik inteligenta

Historie wesołe a ogromnie przez to smutne
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 400
Kategorie: Biografie
Cena:

Normalna cena: 39,90 zł 35% TANIEJ

Special Price 25,94 zł

Darmowa dostawa przy zamówieniu powyżej 200zł

Opis produktu

Pamiętnik Inteligenta to niebywała perełka na współczesnym rynku wydawniczym. Takich historii dziś już nikt nie pisze... W tej książce zostało opowiedzianych kilkadziesiąt lat XX-wiecznej polskiej historii z perspektyw powstańca warszawskiego, aktora, panicza z dworu, dyrektora teatru, komedianta i tytułowego inteligenta. Jerzy Rakowiecki przeżył to wszystko i spisał językiem, który rozkocha w sobie wszystkich amatorów literatury wysokich lotów.


W Pamiętniku inteligenta przeplatają się melancholia i satyra, patriotyzm i kpina, okupacja hitlerowska, stalinizm i stan wojenny. Książka ta pokazuje jednocześnie Polskę wielką i śmieszną, a Polacy w niej sportretowani są wspaniali i mali. Jerzy Rakowiecki przeżywszy prawie 83 lata zmarł na początku 2003 roku. O publikację jego zapisków zabiegał syn, dziennikarz Jacek Rakowiecki, ponieważ pewne długi trzeba spłacać, do najważniejszych z nich zaś należą te, dzięki którym możemy zrozumieć, skąd przyszliśmy.” Na szczególną uwagę zasługują wspomnienia z powstania warszawskiego, pełne emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Największą ich siła, podkreśla historyk dr. hab. Piotr Osęka, są opowieści o zwykłych-niezwykłych ludziach – portrety dowódców, kolegów z oddziału, sanitariuszek, cywilów, Niemców.


Na ulicy 3-go Maja, poniżej wiaduktu, wpadliśmy do jakiejś bramy, pełnej wystraszonych cywilów, ktoś zawołał za moimi plecami: „Panie Jurku! Hej! Co pan tu robisz, jak mego Boga kocham?!”. To do mnie? Co za idiota?


- Gram w warcaby. – odszczeknąłem przez zaciśnięte zęby. I odwróciłem się. Za mną, w bramie stał niejaki pan Koprowski, który dopiero teraz zobaczył moją spoconą twarz, moją powstańczą opaskę na rękawie kurtki i pistolet w ręku. Musieliśmy w tym momencie mieć obaj głupie miny. Koprowski był intendentem w Izbie Rolniczej, gdzie pracowałem przed powstaniem, był to tzw. swój chłop, ale nasze kontakty były zawsze tylko służbowe, nie miałem pojęcia, że – jak się okazało – mieszka za swoją rodziną właśnie na tej ulicy i w tym domu. Podszedł Zbyszek. „O Jezu! To i pan Gasparski tu?” – Zbyszek był również z naszego biura, właśnie nie tak dawno ściągnąłem go do nas, był oczywiście w mojej drużynie i miał pseudonim „Trep”. Ale ze Zbyszkiem znaliśmy się od dawna. Koprowski zagarnął nas obu do swego mieszkania na trzecim piętrze. W nocy słyszeliśmy silny, bliski ostrzał broni maszynowej, nad ranem ucichło. Koprowski postawił jakiś bimber, żona zrobiła sałatkę z pomidorów, nic nie chciało przejść przez gardło. Od mieszkańców dowiedzieliśmy się, że ulica opustoszała, chwilowo nie widać nawet Niemców, ale o wyjściu nie było co marzyć. Chcieliśmy się ze Zbyszkiem przebić na tyły 3 Maja, przez mur oddzielający podwórko i dalej na Powiśle, ale okazało się to niemożliwe, z okien mieszkania Koprowskich widać było na górnym odcinku ulicy Smolnej (która wówczas schodziła w dół i biegła do Książęcej), grupy żołnierzy niemieckich. Byliśmy odcięci i otoczeni, byliśmy w pułapce. W nocy ukryłem w murze podwórka broń, opaskę i legitymację AK.


„Gdzie się śpieszycie, chłopaki? Ruscy nadchodzą, tylko ich patrzeć! Siedźcie tutaj, jak wam dobrze”. Ale nam nie było dobrze. Było źle. Co z naszymi chłopcami? Rano, a może dopiero koło południa, weszli Niemcy, ryczeli jak to oni, kazali opuścić mieszkania i zgromadzić się na podwórku. Wszystkich mężczyzn otoczyli kordonem i poprowadzili do… Muzeum Narodowego, gdzie – jak się później okazało – zatrzymano nas jako zakładników. Szliśmy ze zwieszonymi głowami, nie wiedząc nic, co się stało z naszymi chłopcami, gdzie są nasze plutony, gdzie Romanek, co z powstaniem, co z Warszawą?...


Wydawało się, że wszystko już przepadło, że nasza hekatomba jest udziałem nie tylko nas dwóch i naszego plutonu, lecz całego miasta. Nie wiedzieliśmy wtedy, że nasi chłopcy zostali w większości rozstrzelani nad Wisłą. Nie wiedzieliśmy nic. Długie godziny na 3 Maja są dla mnie do dziś czarną, ziejącą dziurą. Byłem drętwy. Byłem żywy – nieżywy. Szedłem do niewoli.


Pamiętnik inteligenta to nie tylko dobrze znana historia Polski opowiedziana równocześnie z dystansem i emocją z perspektywy ich współuczestnika i obserwatora Jerzego Rakowieckiego. To także źródło wiedzy o nieznanej powszechnie historii filmu i teatru. Zwieńczeniem tej bogatej w treści książki jest parada największych sław teatralnych - Kazimierza Dejmka, Leona Schillera, Elżbiety Barszczewskiej, Romana Wilhelmiego, Tadeusza Łomnickiego i Niny Andrycz. Jak napisał we wstępie Jacek Rakowiecki jego ojciec spisał „facecje teatralne” wybierając z tysięcy wspomnień głównie te śmieszne i groteskowe, pozwalając sobie, owszem, czasem na pieprzne niedyskrecje, ale przecież bez goryczy, złości i frustra­cji. Jakby spłacał dług teatrowi, który wszak go uwiódł i wykorzy­stał, a wreszcie jakby porzucił.  Dzięki temu poznajemy z pierwszej ręki historię gwiazdy powojennego kina i teatru –opisane bez pardonu, z ich tajemnicami, słabościami i kulisami ich sławy.


Aktorem młodego pokolenia (dziś już średniego), bliskim emplois Kurnakowicza jest dziś Roman Wilhemi. Obaj niezwykle utalentowani, są klasycznym przykładem aktorstwa intuicyjnego, aktorstwa „na niuch”. I to w dużym stopniu stanowi spiritus movens ich aktorskich sukcesów. No i spirytus jako taki, czyli 90-procentowy. Podobno Romek z tego się wygrzebał i chwała mu za to. Wilhelmiego i Zosia, i ja wielokrotnie braliśmy do radia. Przed nagraniem, kiedy pokrótce wprowadzałem aktorów „in medias res”, podchodził do mnie chyłkiem na korytarzu i pytał (znaliśmy się dobrze z PWST):


– To jak, panie profesorze mówić? Grubo czy cienko?


A ja, w zależności od potrzeby, mówiłem:


– Grubo.


Albo:


– Cienko.


I zawsze było na medal. Był Romek zawsze niesłychanie sprawny technicznie, on naprawdę dużo umiał.


Podobnie i Kurnak, brał mnie pod ramię, odprowadzał parę kroków na bok, żeby nikt nie podsłuchał, i szeptał mi w ucho swoim rusko-śpiewnym basem:


– To tego... to i jak, drogi panie Jerzy, panie dobrodzieju, szybko czy wolno, a?


Wspominam o tym nie tylko dlatego, że to chyba wcale ładna facecja, ale żeby opowiedzieć się za reżyserską elastycznością. Bo jest „sto rąk, sto sztyletów” [cytat z „Kordiana” Słowackiego, ale też tytuł głośnej w latach 80. sztuki Jerzego Żurka], sto sposobów podejścia do aktora i do jego rzemiosła. Podstawowa natomiast umiejętność reżysera to poszukiwanie, ciągłe poszukiwanie dróg, jak dojść do tych kapryśnych i wiecznych dzieci. Można jednemu aktorowi powiedzieć (krótko!), kto to był Spinoza, drugiego opieprzyć, jeśli się leni, a z trzecim „biez wodki nie razbieriosz”, więc popróbuj się z nim na miesiąc zaprzyjaźnić (tu są te Axerowskie proporcje dyplomatyczne!), a Wilhemiemu wystarczy, jak powiesz: „Cienko”. Albo: „Grubo”. Tylko się nie pomyl. Bo pomyłki bywają groźne w skutkach. Opłakane. Kiedyś Romek uprosił i – jak sądził – precyzyjnie poinstruował portiera siedzącego w centralce telefonicznej w Ateneum, żeby powiadomił jego żonę, że dlatego nie zjawił się od trzech dni w domu, bo (niegroźnie, żeby nie przestraszyć!) zachorował. Kiedy go więc już na tę okoliczność


przeegzaminował, mówi:


– No to teraz dzwoń pan, tylko z wyczuciem, delikatnie, rozumiesz pan?


– Co nie ma rozumieć, co to ja baby w domu nie mam?


Więc Romek uspokojony stanął z boczku i słucha. I oto, co usłyszał:


– Halo, halo! To pani Wilhelmowa? To dobrze. Pan Wilhelmi nie wróci do domu, bo chory jest. Co? Niee... nic takiego, co by... Ale jak wyzdrowieje, to powiedział, że wróci. Co mu jest? (Pauza)... No co ma być? Dostał zawała i tyle. Co? Kto mówi? Jak to kto? Dochtór! Jaki dochtór? Ordynatór!


I komentarz Romka:


– Cholera, raz w życiu chciałem coś wyreżyserować i mi nie wyszło.


Książce swoją rekomendację wystawiła Krystyna Janda - Człowieczy los, kolejny wspaniały, poruszający zapis naszej historii, opisanej pierwszą ręką. Ja dodatkowo zajęta i przejęta opisem spraw teatralnych. Zatem jeśli jesteście spragnieni opowieści o ludziach z krwi i kości spisanych piękną polszczyzną to Pamiętnik Inteligenta jest dla Was lekturą obowiązkową na 2019 rok. Nie raz sprawi, że zakręci się łza w oku, czasem ze wzruszenia, a czasem ze śmiechu. Wszakże to historie wesołe, a ogromnie przez to smutne…


Informacje o produkcie

EAN 9788381640336
Gatunek Biografie, autobiografie
Format oprawy 145 x 205 mm
Wydawnictwo Edipresse Książki
Liczba stron 400
Autor Jerzy Rakowiecki
Data wydania 27 lut 2019