(Nie)piękność

Ile jest warta Twoja uroda?
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 304
Kategorie: Obyczajowe
Cena:

Normalna cena: 39,90 zł 35% TANIEJ

Special Price 25,94 zł

Darmowa dostawa przy zamówieniu powyżej 200zł

Opis produktu

Nasturcja ma dwadzieścia osiem lat, piękne imię i… nijaką twarz. Prowadzi życie odludka i coraz bardziej zanurza się w swojej samotności. Jedyną rozrywką dla dziewczyny jest podglądanie życia sąsiadki z naprzeciwka. Jest nią zjawiskowo piękna, czterdziestopięcioletnia Paulina, która wydaje się być chodzącym ideałem. Nasturcja nie zdaje sobie jednak sprawy, jaką cenę obserwowana kobieta płaci za bycie piękną. Kiedy losy kobiet zetkną się ze sobą, obydwie zaczynają odkrywać rzeczy, których dotąd nie dostrzegały. I zupełnie nieoczekiwanie staną się dla siebie siłą, która przywróci harmonię w ich życiu.


Natasza Socha jest wnikliwą obserwatorką ludzkich zachowań. Jak nikt potrafi rozłożyć na czynniki pierwsze schematy, wedle których postępujemy. Wyciąga na światło dzienne słabości, które skrzętnie ukrywamy przed światem i kompleksy, które nie dają nam cieszyć się życiem. Po (Nie)Miłości, w której wiwisekcji poddane zostały uczucia i relacje międzyludzkie – z wszystkimi ich egoistycznymi pobudkami – przyszła kolej na (Nie)Piękność, w której autorka rozprawia się z mitem, jakoby uroda była gwarancją szczęścia.


Nasturcja żyje w przeświadczeniu, że jest brzydka i dlatego nic dobrego nie może jej spotkać. Uważa, że tylko ludzie ładni mogą cokolwiek w życiu osiągnąć i być szczęśliwymi.


Większość ludzi ma problemy z samooceną, ale jednak potrafią znaleźć w sobie coś, co chociaż odrobinę im się podoba. Niestety Nasturcja nie należała do tych osób. Wszystko, absolutnie wszystko, co było nią, co było częścią jej osoby, uznawała za paskudne, odrzucające i tak bardzo nieatrakcyjne, że na wszelki wypadek w jej mieszkaniu nie wisiało żadne lustro. Nawet w łazience. Faktycznie, trudno byłoby nazwać ją pięknością, może nawet nie była specjalnie ładna, ale z pewnością nie przypominała też flaka od wątrobianki ani zgniłych liści. Problem z jej urodą polegał na tym, że wszystko było niespójne. Oczy nie pasowały do nosa, usta do twarzy, ręce były jakieś długie, a nogi z kolei za krótkie. Zupełnie jakby Nasturcja została ulepiona z odrzuconych elementów ludzkiego ciała, takich, które innym się nie spodobały.


Dziewczyna boi się odrzucenia, więc nawet nie próbuje wejść w bliższe relacje z kimkolwiek. Jedyne chwile, kiedy pozwala sobie na konwersacje z mężczyznami to jej wirtualne flirty na portalu randkowym. W cyfrowej rzeczywistości może poczuć się piękna i pożądana. Tworzy wizję lepszej siebie i pozwala sobie na chwile zapomnienia.


Podeszła do stołu i odpaliła komputer.
Zalogowała się na jednej ze stron, wpisała swoje tajne hasło i kliknęła. Poszukiwacz zaginionego piękna. Nasturcja nieźle się ubawiła czytając ten opis. Kiedy dni wypełniała bylejakość i rutyna, świat należało trochę odczarować. Oczywiście nie chodziło tu o świece, nastrojową muzykę i zmysłowy taniec będący dowodem na drzemiące w każdej przedstawicielce płci żeńskiej pokłady kobiecości, ale o bardzo konkretny flirt. Nie było to specjalnie odkrywcze, a może nawet i częściowo żenujące, ale któż w domowym zaciszu nie robi rzeczy tak bardzo wstydliwych, że nawet samemu sobie o nich nie opowiada. (…)


Pod cudowną maską anonimowości oraz awatara o wyglądzie kobiety pięknej, ciut niedostępnej, ale w typie takiej, o której każdy marzy, Nasturcja odpływała w świat uwielbienia, podziwu i niekończącej się adoracji. Zanurzała się w komplementach, nurkowała w zachwytach i chłonęła słowa ekscytacji. Nic dziwnego. Była w końcu kobietą idealną. Nie marudziła, nie narzekała, potrafiła pięknie pisać, doskonale flirtować i nigdy nie była zazdrosna. Spotkania z nią, nawet wirtualne, musiały podobać się każdemu mężczyźnie, bo utwierdzały go w przekonaniu, że jest doskonały, inteligentny i stworzony na podobieństwo samego Adonisa. To wszystko doprawione jakimś niedopowiedzeniem, tajemniczością kobiety, z którą pisali, tworzyło prawdziwy koktajl emocji, nawet jeśli nie skonsumowany w żadnym hotelu. Kiedy pytali jak wygląda, tak naprawdę opisywała siebie – nieokreślony kolor oczu, raczej blondynka, drobna, czasem zachmurzona. To, jak ją sobie wyobrażali plus rysunkowy awatar, to już była ich sprawa. Nasturcja wolała w to nie wnikać.


Dziewczyna coraz bardziej zamyka się w czterech ścianach swojego mieszkania, ukryta pod zbyt dużymi swetrami i stara się być niezauważalna. Nawet praca, jaką wykonuje zdaje się idealnie odpowiadać jej potrzebie „niebycia” – jest ghost writerem w wydawnictwie i pisze książki za innych, którzy podpisują się pod nimi swoim nazwiskiem. Mimo, że pisze świetnie, nie czuje potrzeby ujawniania się i wydania czegoś pod własnym. Woli pozostać w ukryciu.


Z marazmu wyrwie dziewczynę pojawienie się w jej życiu Karola – szczurołapa, który nie tylko przepędzi niechcianego gryzonia, wypożyczy jej swojego kota Psa, ale też zaoferuje bezinteresowną przyjaźń. Rozmowy z nim i czas spędzony na wspólnym, miłym milczeniu wypełnią lukę w życiu Nasturcji, która poczuje się niemal szczęśliwa…


Ale dopiero przypadkowe spotkanie z piękną Pauliną mieszkającą naprzeciwko spowoduje, że dziewczyna zacznie w inny sposób patrzeć na kwestię urody. Między kobietami pojawi się nić swoistej przyjaźni, z której każda będzie czerpała ukojenie. Dla Pauliny, która na każdym kroku pilnuje się, aby perfekcyjnie wyglądać, nie zjeść zbyt dużo lub nie zachować się nieodpowiednio luz Nasturcji, która zdaje się niczym nie przejmować, jest zbawienną odskocznią. To w mieszkaniu tej nieatrakcyjnej dziewczyny może zrzucić gorset perfekcyjności, który uwiera ją każdego dnia. Tutaj odpoczywa od udawania, może na chwilę stać się zwykłą kobietą, zdjąć żakiet, szpilki i wskoczyć w miękkie dresy i pluszowe skarpetki. To są jej słodkie chwile wytchnienia, które stają się dla Pauliny tak samo niezbędne jak tlen. Nasturcja niespodziewanie dla samej siebie odkrywa, że to piękna sąsiadka bardziej potrzebuje pomocy, niż ona sama. Jej uroda wcale nie chroni jej przed samotnością, a ciągła samokontrola niemalże doprowadza do obłędu. Smutna prawda jest taka, że atrakcyjność kobiety opłacona jest tysiącem wyrzeczeń i ciągłą grą.


- Daj spokój, przecież jesteś szczupła.
- Jestem, bo cały czas uważam. Życie kobiety po czterdziestce to nieustająca praca. Wcześniej też, ale czasem można było oszukiwać. Teraz każde niedociągnięcie i odpuszczenie sobie, kończy się fatalnie.
- Czym?
- Wzdęcia, opuchnięta twarz, dodatkowa fałdka na brzuchu, jakieś takie ogólne rozprzężenie ciała. Mam wtedy wrażenie, że nad nim nie panuję, a to jest najgorsza rzecz, jaka może przytrafić się kobiecie.
Nasturcja parsknęła śmiechem.
- Ja też nie panuję, chociaż jestem od ciebie młodsza.


- Bo nie chcesz. W ogóle w siebie nie inwestujesz. Poddałaś się i żyjesz jak jakiś robal, który chowa się pod ziemią. A żeby zachwycić świat, trzeba wyjść na powierzchnię i przybrać barwy wojenne.
- Masz na myśli makijaż?


- Między innymi. Oraz strój. Każdy dzień to walka. Każde wyjście na ulicę to przejście się po wybiegu. Pamiętaj, że to nigdy nie jest zwykły marsz z punktu A do punktu B. To cały arsenał zachowań, póz, min, kroków, mimiki, który jest skierowany do innych – Paulina ciężko westchnęła. – Nie jest łatwo, bo ciągle jesteś kimś w rodzaju modelki prezentującej nie tyle ciuchy danego projektanta, co samą siebie. A na końcu musisz dostać brawa. Wtedy wiesz, że wszystko zrobiłaś dobrze.
- Kurwa – powtórzyła raz jeszcze. – Ktoś musi to w końcu przerwać. Inaczej zaleje nas fala nie tyle piękna, ale sfrustrowanych, pogubinionych i nieszczęśliwych ludzi, którzy całe dnie będą doczepiać sobie nosy, powieki, cycki i pośladki. Którzy zapomną jeść, zapomną rozmawiać z innymi, a zmiast oczu wsadzą sobie dwie kamery lustrujące wszystko i wszystkich dookoła. Ja tak nie chcę.


- Ja też nie – wyszeptała Paulina. – Ale inaczej już nie umiem.
Nasturcja zrozumiała, że to nie ona potrzebowała pomocy, tylko ta piękna kobieta, która drżała na samą myśl, że jej idealne ciało zacznie się psuć, a ona sama straci na wartości szybciej niż nowy samochód.


Spotkania z Pauliną oraz znajomość z nieco ekscentrycznym, acz mądrym, zabawnym i tak samo jak Nasturcja niezbyt urodziwym Karolem dają dziewczynie poczucie szczęścia i siłę do wewnętrznej przemiany. Dyskusje na temat piękna i brzydoty uświadamiają wszystkim, że ani jedno, ani drugie nie jest tak oczywiste, jakby się mogło wydawać.


Aż osiemdziesiąt siedem procent mężczyzn uważa, że najładniej wygląda ta kobieta, która żyje w zgodzie z samą sobą. Jest szczęśliwa, mimo niepowodzeń i uśmiechnięta, mimo codziennych kłopotów. Ponad siedemdziesiąt dziewięć procent panów stwierdza, iż piękno zewnętrzne jest fascynujące, ale na krótko. Przy bliższym poznaniu ładna, ale skłócona ze sobą kobieta, staje się nudna i nieatrakcyjna.


Informacje o produkcie

EAN 9788381640503
Gatunek Literatura obyczajowa
Format oprawy 135 x 215 mm
Wydawnictwo Edipresse Książki
Liczba stron 304
Autor Natasza Socha
Data wydania 15 maj 2019