(Nie)miłość. Z tobą i bez Ciebie

Czasami los Cię doświadcza, abyś odnalazł to, co najważniejsze…
Autor: Natasza Socha
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 320
Kategorie: Obyczajowe
Cena:

Normalna cena: 39,90 zł 35% TANIEJ

Special Price 25,94 zł

Darmowa dostawa przy zamówieniu powyżej 200zł

Opis produktu

Życie Cecylii wali się w ułamku sekundy. Wydaje jej się, że to koniec. Wypadek, unieruchomienie na wózku, brak samodzielności - wszystko to spada na nią i przygniata swoim ciężarem. Paradoksalnie będzie to moment, w którym znajdzie czas na uporządkowanie swojego życia i zmierzenie się z problemami, które od lat upychała na dnie szuflady.


Natasza Socha zabiera Czytelników w podróży w głąb ludzkiej duszy, podczas której wielu będzie mogło rozpoznać samych siebie. Z właściwą sobie ironią przygląda się bohaterom, którym każe plątać się w sieci sprzecznych uczuć. Uczuć, których istnienia nieraz się wstydzą i do których woleli by się nie przyznawać. Takich, które rodzą się w piekle codzienności długoletniego związku.


Cecylia i Wiktor są małżeństwem z 14-letnim stażem. Od dawna żyją obok siebie. Dzielą ze sobą wspólną przestrzeń, lecz mijają się w niej, nie dzieląc już ze sobą życia. Właściwie jedynym powodem, dla którego są razem jest trzynastoletnia córka Ala.


Cecylia dusi się w klatce swojego małżeństwa i właśnie dojrzewa do tego, aby się z niej uwolnić. Od jakiegoś czasu bawi się w wirtualne flirty na Tinderze, które nieco rozjaśniają jej szarą rzeczywistość. Z jednym z adoratorów spotyka się nawet w realu i jest bliska nawiązania romansu. Ma zamiar powiedzieć mężowi, że chce się z nim rozwieść. Chce znowu poczuć się wolna.


Małżeństwo jest zabawą we dwójkę. Od momentu, w którym nakładamy sobie obrączki na palce, przestajemy istnieć jako niezależne jednostki. To dziwne i chyba niezdrowe, zwłaszcza że większość w ogóle z tym nie dyskutuje. A co z nami? Co z małymi sekretami, które do tej pory były tylko nasze? Czy trzeba je oddać wraz z posagiem? Czy trzeba się ich pozbyć, wykruszyć z siebie i postawić na regale w sypialni obok sekretów męża? Dlaczego tak szybko przestajemy być sobą i zaczynamy dopasowywać się do nowej roli, która przecież niekoniecznie musi być idealna?


Niezależność.


Małżeńska niezależność nie istnieje. Przynajmniej ja o niej nic nie wiem. Oddałam się Wiktorowi cała, wraz ze wszystkimi zakamarkami mojej duszy. Oddałam mu swoje myśli i pragnienia, swoje tęsknoty, nadzieje, swoje marzenia i prawo do samotności.


Nic dziwnego, że po jakimś czasie zatęskniłam za sobą samą.


Wiktor posunął się jeszcze dalej – od ponad roku romansuje ze swoja studentką i także myśli o rozpoczęciu nowego rozdziału w swoim życiu. Nie może się jednak zdecydować na zakomunikowanie tego żonie. Czeka na dogodny moment.


I właśnie wtedy wydarza się wypadek, który niweczy plany małżonków.


Uraz kręgosłupa, jakiego doznaje Cecylia unieruchamia ją na wózku inwalidzkim, a wszystko, co kiedyś było naturalne i proste, staje się wyzwaniem. Umycie się, ubranie czy przygotowanie najprostszego posiłku jest nie lada wyczynem. Kobieta zdaje sobie sprawę, że jest skazana na pomoc najbliższych i chcąc nie chcąc musi udawać miłość do męża w obawie, by jej nie porzucił w tym trudnym momencie.


Wiktor staje na wysokości zadania – stara się ułatwiać życie Cecylii na wszelkie sposoby - pomaga jej w codziennych czynnościach, wspiera podczas rehabilitacji, zatrudnia pomoc domową. Podsuwa nawet alternatywne metody leczenia, co owocuje między innymi wizytą u szeptuchy na Podlasiu, czym totalnie zaskakuje żonę. Wszystkie jego działania mają jednak egoistyczne pobudki – chce, aby żona jak najszybciej stanęła na nogi, aby móc paść w ramiona coraz bardziej zniecierpliwionej kochanki. Kieruje nim też poczucie winy i odpowiedzialności.


Czuł się trochę jak w pułapce. W zasadzie mógł odejść, nikt nie podpisuje cyrografu, że będzie do końca życia opiekował się partnerem, nawet jeśli taka formułka pojawia się w przysiędze małżeńskiej. Ale wszyscy wiedzą, że w dniu ślubu można obiecać dosłownie wszystko. Nawet, że zje się żywego skorpiona, skoczy w przerębel za ukochaną albo będzie się jej przynosić brązowe pieczarki, jeśli akurat ich zapragnie. Życie weryfikuje te obietnice już następnego dnia. A z czasem nikt o nich nie pamięta. A jednak wiedział, że nie może jej zostawić. Nie może ot tak, przeprowadzić się do Karoli, zamknąć za sobą jednych drzwi i bez najmniejszych oporów otworzyć nowych.


(…) Swoje małżeństwo przez dłuższy czas traktował jako stosunkowo udane, choć trudno byłoby pokusić się tutaj o jakąś większą i dłuższą definicję.


Małżeństwa po prostu są. Kiedy przeminie fala zachłyśnięcia się drugą osobą, następuje czas flauty, który powinien być przecież stanem idealnym. Żadnych nerwowych ruchów, żadnych sztormów i wirów, w które można wpaść i nawet się podtopić. Wszystko płynie jakimś zwyczajnym rytmem, którego człowiek tak naprawdę potrzebuje. Czy ludzie naprawdę chcą burz, nawałnic i wichur, które sieją spustoszenie? Jego związek z Cecylią był błękitem, którego kolor jednak się wybarwił. A kiedy coś staje się przezroczyste, to po prostu znika. Dotyk chowa się w dwóch osobnych ciałach, nie szukając się już nawzajem. Usta wcale nie chcą drugich ust, podobnie zresztą jak dłonie. Jedność ulega rozpadowi i ponownie staje się dwoma niezależnymi bytami, które w żaden sposób nie są już namagnesowane. Związek wchodzi w jakąś dziwną fizykę smutku i wzajemnego odpychania się ciał.


Cecylia zawsze była doskonałym obserwatorem. Zawód ornitologa, który był jednocześnie jej pasją nauczył ją dostrzegania najdrobniejszych szczegółów w otoczeniu. Teraz obiektem badań staje się jej rozpadające się małżeństwo. Niemile zaskoczona przez los nabiera do niego odpowiedniego dystansu i zaczyna metodycznie analizować. Nabiera także pewności, że Wiktor ją zdradza. A to odkrycie niespodziewanie bardzo ją rani. Trochę wbrew rozsądkowi zaczyna o niego walczyć.


Udawałam, że nie patrzę, ale tak naprawdę z dużym zainteresowaniem obserwowałam swojego męża. Nie był wprawdzie tak dosłowny jak perkoz, tańczący przed swoją wybranką i niosący jej w dziobie pęk wodorostów, ale nietrudno się było domyślić, że rusza na łowy. To był bardzo przejrzysty taniec godowy, z całym przypisanym mu arsenałem stroszenia piór, dobierania odpowiedniej kolorystyki, mimowolnego zerkania w lusterko i ogólnego puszenia się, by być większym, ciekawszym i piękniejszym. Niebieska koszula zawsze jest dobrym pomysłem, zwłaszcza kiedy ma się oczy w podobnym kolorze.


(…) Nagle zabolało.


Wiedziałam, że nie powinnam być zazdrosna, w końcu to, co było między nami, na żadną zazdrość już nie zasługiwało, a jednak poczułam się odrobinę przesunięta do rzędu postaci drugoplanowych. To nigdy nie jest miłe uczucie, zwłaszcza jeśli przez ostatni czternaście lat grało się główną postać w obsadzie małżeńskiego filmu.


Niespodziewanie zwykłe, codzienne czynności, chwile, które coraz częściej małżonkowie spędzają razem nabierają nowych barw i wartości. Zaczyna się spektakl pełen sprzecznych uczuć i skrywanych emocji, a finał sztuki może się okazać zaskakujący nawet dla głównych aktorów.


Informacje o produkcie

EAN 9788381640039
Data wydania 13 lut 2019
Gatunek Literatura obyczajowa
Format oprawy 135 x 215 mm
Wydawnictwo Edipresse Książki
Liczba stron 320
Autor Natasza Socha