Mogłam sobie pozwolić. Historia Anny Milewskiej

Wydawnictwo: Edipresse Książki
Rok wydania: 2019
Ilość stron: 272
Kategorie: Biografie
Cena:

Normalna cena: 49,90 zł 35% TANIEJ

Special Price 32,44 zł

Darmowa dostawa przy zamówieniu powyżej 200zł

Opis produktu

Anna Milewska, wdowa po himalaiście Andrzeju Zawadzie. Aktorka, poetka, kustoszka pamięci rodzinnej. Z dystansem postrzega otaczającą ją rzeczywistość. Nie ocenia sukcesów, przeciwności losu, nieuchronności przemijania…
Mogła sobie pozwolić na te opowieści.  Ma na swoim koncie setki ról teatralnych
i filmowych. Dla większości widzów rozpoznawalna z roli Julii w serialu „Złotopolscy”. Jednak nie scena, ani plan filmowy były sensem jej życia.
Była nim miłość…


Anna Binkowska dziennikarka z wieloletnim doświadczeniem zaczynając pracę nad historią Anny Milewskiej nie miała pewności, jak głęboko będzie mogła zanurzyć się w jej życie. Gdzie zostanie postawiona granica dla jej dociekliwości. Pracując nad tą biografią niejednokrotnie spodziewała się momentu, w którym usłyszy, że wspomnienia, o które pyta są zbyt osobiste i powinny zmienić kierunek obranej narracji. - Nigdy czegoś takiego nie usłyszałam. Właściwie to za każdym razem zaskakiwała mnie swoimi opowieściami, z których wyłania się kobieta świadoma siebie i swojej wartości, a przy tym niesłychanie skromna, przyjazna, troskliwa. – mówi Binkowska.


W książce „Mogłam sobie pozwolić” poznajemy panoramę życia Anny Milewskiej. Dowiadujemy się jakim była dzieckiem, jak poradziła sobie ze śmiercią matki, jak przetrwała czas wojny. Przechodzimy wraz z nią przez kolejne etapy jej edukacji, a także kariery zawodowej. Jednak przede wszystkim jesteśmy świadkami rodzącego się uczucia między nią, a jej przyszłym mężem, Andrzejem Zawadą.


Od razu wiedziała, że to ten. Dojmująca drętwota ogarnęła jej ciało. Siedziała, dlatego nie upadła. Zobaczyła go na spotkaniu Klubu Wysokogórskiego, w piwnicy U Fukiera na Starym Mieście w Warszawie.


(…)– To było jak rażenie piorunem. Schodził po schodach. Od razu zwróciłam uwagę na jego długie uda w obcisłych spodniach, lekki krok. Sądzę, że w każdym miejscu zauważyłabym Andrzeja. Był czarujący, brylował w towarzystwie. Opowiadał z pasją, oczy mu błyszczały, słuchaczki chłonęły jego słowa. Nic o nim nie wiedziałam – czy ma żonę, dzieci. Zresztą nie interesowało mnie to. Wiedziałam, że musi być mój. Podszedł do grupy, z którą siedziałam. „Andrzej Zawada”, przedstawił się. „O, będę się nazywać Zawada”, przemknęło mi przez myśl.


Serce Anny biło inaczej niż zwykle. A winien temu nieznajomy Zawada uśmiechał się. Niestety nie tylko do niej. Do koleżanki, z którą rozmawiał. „Dam sobie radę. Jestem lepsza od niej. Mam ten płaszcz!”, pomyślała.


W sympatycznej, swobodnej atmosferze wyszli na Rynek Starego Miasta. Tajemniczy, przystojny taternik zatrzymał się przed księgarnią, Anna też stanęła. Rozmawiali o książkach. I nagle wskoczył do autobusu… Była bliska płaczu. Nie zaprosił do kawiarni, nie odprowadził do domu!


Historia ich miłości mogłaby posłużyć za gotowy scenariusz filmowy. Dzięki listom, które się zachowały, a których fragmenty zostały upublicznione w książce możemy niczym przez dziurkę od klucza podejrzeć ich codzienność. Ich miłość była pełna zawirowań, nie raz mogło się wydawać, że jedno z nich pójdzie inną drogą. Jednak koniec końców uczucie, które ich łączyło przetrwało wszystkie wyprawy Zawady, role Milewskiej i znajomości, które po drodze zawarli. Do dziś dla aktorki najważniejsze są wspomnienia o mężu, jego osiągnięcia i ich wspólne życie.


– Teraz jestem nawet bliżej z Andrzejem niż przed laty. Jego śmierć pomogły mi oswoić wiersze, opublikowane w tomiku Kolory czerni, potem powieść autobiograficzna Życie z Zawadą, cykl tomików Pisma Andrzeja Zawady. Wyszło już siedem, w planach jest dziewięć. Publikuję artykuły, przedruki z „Taterników”. Stosy rękopisów, wydruków leżą w pokojach – mówiła Anna w żoliborskim domu.


I tak pozostało po przeprowadzce do centrum. Każda szafa, komoda, ściana, kąt są wypełnione pamięcią Andrzeja Zawady, jego obecnością. Na stoliku w gabinecie, pośród sterty rękopisów, maszynopisów, slajdów piętrzy się stos kartek pocztowych z całego świata, które latami zbierał i dostawał od kolegów z wypraw. W części pokoju, pod ścianą stoją eksponaty: buty górskie, ubrania, sprzęt. Kurtka z napisem The first winter K2 jest prawie jak nowa, podobnie jak zarny polar z plakietką Nanga Parbat II 97/98 czy fioletowy, miękki kombinezon. I biały T-shirt z nadrukiem K2, i zapakowany w karton bęben transportowy z wyprawy, czerwony plecak z aluminiowymi nosiłkami. Na „wierzchołku” pamiątek leżą flagi, które wisiały w bazie międzynarodowej wyprawy na K2 prowadzonej przez Andrzeja Zawadę. Jest pakistańska, polska, kanadyjska, angielska, i największa – flaga Quebecu. Jest również nepalska z Cho Oyu


i zniesiona wiosną 1980 roku ze szczytu Mount Everestu flaga ETA z wyprawy baskijskiej. Są chorągiewki modlitewne. Wszystko to niedawno trafiło do Anny po likwidacji Centrum Górskiego Korona Ziemi w Zawoi. Wszystkie pamiątki z wypraw męża trafią do Fundacji


Himalaizmu Polskiego im. Andrzeja Zawady. A w przyszłości do muzeum imienia himalaisty.


Miłość Anny i Andrzeja stanowi główną oś wydarzeń przedstawionych w książce. Jednak nie samą miłością żyli Milewska i Zawada. Aktorka zdradza w niej skąd wziął się pomysł studiów aktorskich, jak wyglądał egzamin do szkoły teatralnej oraz jak potoczyła się jej zawodowa kariera. Możemy przeczytać o jej najważniejszych rolach filmowych i teatralnych. W tym przenieść się na plan filmowy serialu „Złotopolscy”, który przez ponad trzynaście lat gościł na antenie telewizji. Milewska uchyla rąbka tajemnicy jak wyglądały kulisy realizacji tej popularnej telenoweli. Zdradza jakie relacje panowały na planie, jak żegnano się z aktorami, którzy za bardzo dokazywali, a także jak radzono w sytuacjach, kiedy przyczyny naturalne decydowały o odejściu jednej z głównych postaci.


– Od jakiegoś czasu ze scenarzystą Jankiem Purzyckim szukaliśmy kobiety dla Dionizego, którego grał Henryk Machalica. Takiej, w której się zakocha po śmierci pierwszej żony. „Kto to ma być? Jak ma wyglądać?”, zastanawiałem się. Pewnego dnia, oglądając telewizję, zobaczyłem reklamę. Miejscem akcji był klasycystyczny polski dworek. Przy stole siedziała rodzina, coś jedli. Seniorka, starsza pani, prezentowała się pięknie i elegancko. Piwowarski nie miał wątpliwości


od pierwszego spojrzenia: „Tak właśnie ma wyglądać Julia, żona Dionizego!”.


Ekipa dotarła do agencji, która wyprodukowała reklamę, i przez nią do Anny. Henryk Machalica wiedział, że trwają poszukiwania jego serialowej partnerki. Ale nie spodziewał się, że będzie nią


Milewska.


– Obawiał się zapewne, czy nie przyprowadzimy mu jakiegoś szkaradztwa. Ania przyjechała na plan. Pamiętam, to było w Złotopolicach, czyli w podwarszawskich Manach. I jak się zobaczyli… To byli zauroczeni sobą od pierwszej chwili. Jakby się w sobie zakochali. Tak to wyglądało. A mieli właśnie grać zakochaną parę. Wzięli się za ręce. To było wzruszające. Myśmy od razu poczuli, że pojawi się chemia.


Dzięki biografii „Mogłam sobie pozwolić” dostajemy szansę, aby poznać Annę Milewską jako kobietę niezwykle otwartą, światową i zdeterminowaną. Która potrafi czerpać z życia garściami i potrafi walczyć o to, na czym naprawdę jej zależy. A przede wszystkim jako kobietę, która kochała i była kochana


Informacje o produkcie

EAN 9788381640442
Gatunek Biografie, autobiografie
Format oprawy 145 x 205 mm
Wydawnictwo Edipresse Książki
Liczba stron 272
Autor Anna Binkowska
Data wydania 24 kwi 2019